Pora na moją pierwszą…

Pora na moją pierwszą recenzję #itemyzchin
Trochę ponad miesiąc temu przyszły do mnie kije trekkingowe renomowanej firmy NatureHike (tak, ja też o niej nigdy wcześniej nie słyszałem :P). Zależało mi na tym by były małe po złożeniu (mieściły się do 22-litrowego plecaka) i żeby nie były tak beznadziejnie skręcane jak większość kijków (kto przy -20°C się z nimi męczył – wie o co mi chodzi).
Markowe z takimi parametrami się zaczynały od 600 zł. Zajrzałem na #aliexpress i znalazłem takie o to cudeńko.
W ostatni weekend wybrałem się w #gory #tatry i miałem okazje je przetestować zarówno na „letnim” podłożu (ziemia, żwir, skały) jak i w śniegu (i przyznaję, że mi w nim trochę dupę uratowały).

Jestem z nich bardzo zadowolony! 🙂

Nie znam się na materiale (z tego co robiłem szybkie rozeznanie przed zakupem, to aluminium 7075 jest bardzo ok), ale wydają się być bardzo solidne. Rozkłada się je błyskawicznie (same właściwie się układają, trzeba tylko docisnąć o podłoże żeby złączyć segmenty i dokręcić trzymając za pierwszy i ostatni). Klips do regulacji długości też wygodny (i o niebo lepszy niż to takie skręcane coś). Plus tej konstrukcji jest taki, że gdyby się coś poluzowało i oprę na nich swój ciężar, to nie skrócą mi się nagle do ziemi, a tylko zjadą o te kilka centymetrów.
Mają „ostrą”, metalową końcówkę + 2 nakładki. Mają pokrowiec, co zdecydowanie ułatwia trzymanie w plecaku (bo po złożeniu byłyby mało poręczne i by się pewnie plątały).
Zapłaciłem 131,72 zł za dwie sztuki (tak, sprzedawane są na sztuki, przy dwóch jest lekki discount).

Nie wiem co jeszcze może być istotnego w takiej recenzji, więc jak ktoś ma pytania to niech wali śmiało ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#turystyka #trekking


Oryginalny wpis: Wykop.pl – link

Udostępnij na: