Recenzja – Mini dron FQ777-124 – $13.99

Drony to drogie zabawki. Dlatego zanim kupimy sobie latającą zabawkę za kilkaset złotych, warto wcześniej zainwestować w małego, budżetowego drona, nauczyć się nim latać i dopiero stwierdzić, czy chcemy zainwestować w to hobby więcej pieniędzy. Dobrym wyborem na start jest FQ777-124.

Pudełko i zawartość


Tak już mam, że jak coś kupuję, lubię dostać to w ładnym opakowaniu. W tym przypadku się nie zawiodłem – jest ładne (。◕‿‿◕。). Samo pudełko do największych nie należy, więc już mniej-więcej wiemy, czego się spodziewać – bardzo małego drona.

IMG_20160518_124210939    IMG_20160518_124159609

Zajrzyjmy do środka!
IMG_20160518_124349659

Mamy zatem:

  • Instrukcję – po chińsku, oraz po angielsku(na szczęście – gdyby nie instrukcja, miałbym pewnie problem ze zrozumieniem do czego służy te 8 guzików z przodu);
  • Woreczek z 8 zapasowymi śmigłami, jedną „nóżką”, i wymiennymi końcówkami na gałki kontrolera(innymi niż te już założone – mi osobiście pasują domyślne, ale może niektórzy preferują te drugie);
  • Kabelek do ładowania drona;
  • Kontroler z dronem.

Przygotowania do pierwszego lotu


Przed pierwszym lotem polecam przeczytać instrukcję. I to dokładnie. Ja za pierwszym razem przeczytałem ją dość pobieżnie, czego wynikiem było to, że przez kilka kolejnych miesięcy źle zakładałem „koszyczek” ochronny na drona i wkurzałem się, że przy każdym lądowaniu odpada. No cóż, jak to ja, musiałem coś źle zrobić.

Jak już przeczytamy instrukcję, możemy wyjąć drona z kontrolera.

IMG_20160518_124404253

Potrzebujemy też koszyczka ochronnego i nóżek (na początek – gdy już się nauczymy latać, nie będą nam potrzebne). Znajdziemy je z tyłu pilota.

IMG_20160518_124421231    IMG_20160518_124457262

IMG_20160518_124507131

I zakładamy:

IMG_20160522_131702555

Zakładając, że nie jesteśmy mną i dobrze założyliśmy „zbroję” i nóżki, możemy zacząć ładowanie.

IMG_20160518_124711994_HDRZdjęcia robiłem w innej kolejności, więc na powyższym koszyczek jest jeszcze źle założony – nie sugerujcie się nim.

Kiedy pomarańczowe światełko przy końcówce USB zgaśnie, nasz będzie naładowany i gotowy do lotu(ładowanie zwykle zajmuje ok. 20-30 minut).

Teraz musimy nakarmić nasz kontroler czterema bateriami AA. Po 2 od dołu i od góry kontrolera.

IMG_20160518_125025307 IMG_20160518_125058172

Świetnie! Teraz jesteśmy gotowi na…

Lot!


Już bez zbędnego przeciągania pokażę wam jak to cudo lata:

Nie był to może najlepszy pokaz moich umiejętności lotniczych, ale musiałem robić wszystko, żeby nie uciekać tym komarem z kadru. Komar wydaje mi się trafnym porównaniem z dwóch powodów – jest to to strasznie małe i irytuje brzęczeniem.

Sterowanie


Biorąc pod uwagę możliwości tej zabawki, myślę że nikt mnie nie zabije za używanie w tej recenzji nazwy „dron”. Mimo swoich rozmiarów, dość stabilnie utrzymuje się w powietrzu. Wyjaśnię tutaj do czego służy 6 z ośmiu przycisków widocznych z przodu kontrolera. Umożliwiają one trimming drona. Jeśli po pierwszym uruchomieniu stwierdzimy, że nasze urządzenie znosi trochę na lewo/prawo/w przód/w tył, a może samoistnie się obraca, możemy to skorygować. Wszystko dokładnie opisane jest w instrukcji, której nie będę tutaj streszczać.

No to 6 przycisków omówiliśmy – ale zostały jeszcze 2. Do czego służą?
Otóż jeden z nich uruchamia funkcję „one key return”. Z założenia miała ona służyć, jak nazwa wskazuje do automatycznego powrotu drona na miejsce startu. Jak działa w rzeczywistości? Nie za dobrze. Kilka razy próbowałem skorzystać z tej funkcji, ale dron za każdym razem „wracał” na najbliższą ścianę. No cóż, za 50zł nie można mieć wszystkiego.
Jednak warto wspomnieć, że u wielu osób ta funkcja działa bezbłędnie w tym konkretnie modelu. Możliwe, że po prostu u mnie coś nie działa, albo (bardziej prawdopodobne) coś źle robię.

Został nam już tylko jeden przycisk. Uruchamia on funkcję headless mode. Sama funkcja to bardzo fajny dodatek do każdego drona. Jak nazwa wskazuje, jest to „bezgłowy” tryb. Co to oznacza? W normalnych warunkach dron ma przód, tył, lewo, prawo – i w oparciu o to możemy nim sterować. Po włączeniu headless mode, natomiast sterujemy dronem tak, jakby zawsze był zwrócony tyłem do nas, niezależnie od jego faktycznej pozycji. Nie wiem czy dobrze wyjaśniłem na czym polega ta funkcja, ale w razie czego można ją łatwo wygooglować.
Tu raczej nie mam zastrzeżeń – działa jak powinno, chociaż i tak wolę latać w normalnym trybie.

Co teraz? Gałki analogowe. Dobrą rzeczą dla osób leworęcznych, oraz tych lubiących latać w tzw. „Mode 1” jest możliwość przełączenia na ten tryb – dzięki temu możemy odwrócić kontroler do góry nogami i wznosić się używając prawego analoga, a resztą sterować lewym. Ja jednak wolę domyślny „Mode 2”, więc dalsza część recenzji będzie oparta właśnie na nim.

Lewą gałką nie tylko możemy wznosić się i lądować, ale również obracać się na boki i zmieniać prędkość(poprzez naciśnięcie gałki). Prawa natomiast służy do przemieszczania się w przód, w tył, i na boki, ale umożliwia też wykonywanie przewrotów w powietrzu (na powyższym nagraniu jest jedno takie salto, więc jeśli jeszcze go nie widzieliście, to zachęcam do przescrollowania troszkę w górę). Możemy robić przewroty w przód, w tył, w lewo, i w prawo. Możemy w ten sposób pochwalić się przed znajomymi jacy to z nas świetni piloci, mimo, że wykonanie takiego salta ogranicza się do naciśnięcia gałki i przesunięcie jej w wybranym kierunku ( ͡° ͜ʖ ͡°).

IMG_20160522_155545518

Skoro powiedziałem już co miałem powiedzieć o kontrolowaniu naszego komara, to czas na sam kontroler. Bardzo mi się podoba jego praktyczność. Z przodu zmieścimy naszego drona, a z tyłu koszyczek, nóżki, a nawet woreczek z zapasowymi częściami. Znajduje się tam też kabel, połączony z jednej strony z kontrolerem. Umożliwia on ładowanie naszego urządzenia w plenerze – jest to bardzo przydatne, gdyż czas ciągłego lotu tym cudeńkiem wynosi ok. 5-6 minut. Wydaje się, że nie jest to wiele, ale spokojnie wystarcza na jedną sesję latania. Sam kontroler, zaś dość dobre leży w rękach, mimo, że jest dość mały. Rozstaw gałek i rozmieszczenie przycisków sprawia, że sterowanie staje się bardzo intuicyjne, gdy zapoznamy się z instrukcją i przeżyjemy parę lotów.

Jeśli chodzi o dodatkowe części: koszyczek i nóżki nie są w zasadzie konieczne, ale są zalecane dla początkujących. Dzięki koszyczkowi, nawet, jeśli dość solidnie walniemy w ścianę, lub sufit, nic nie powinno się stać. Nóżki zaś uratują naszego drona podczas awaryjnego lądowania.

Specyfikacja


  • Rozmiar drona z założonym koszyczkiem i nóżkami: 70x70x30mm
  • Rozmiar kontrolera: 140x85x40mm
  • Zasilanie drona – 3.7V, 100mAh
  • Zasilanie kontrolera – 4x AA (1.5V)
  • Czas ładowania – 20-30 min.
  • Długość ciągłego lotu – 5-6 min.
  • Żyroskop – 6 osi
  • Zasięg kontrolera – 50 metrów
  • Częstotliwość działania: 2.4GHz
  • Funkcja ładowania z kontrolera
  • Mode 1/2
  • Headless mode
  • One key return

 

Podsumowując


Uważam, że ten dron to świetny wybór dla początkujących. Jeśli interesujesz się dronami i zawsze chciałeś jakiegoś mieć, wydaj 50zł na FQ777-124 i potraktuj go jako kurs przygotowawczy. Lepiej rozwalić 50zł o ścianę, niż kilkaset, lub nawet ponad tysiąc. Jeśli zaś jesteś zapalonym kolekcjonerem dronów, to FQ777-124 może okazać się świetnym wyborem, jeśli chodzi o kieszonkowe okazy. Nie zajmuje dużo miejsca, można go zabrać praktycznie wszędzie.

Najtaniej obecnie można FQ777-124 zakupić na Aliexpress: link

Udostępnij na: